Pomyłka…głupota, czy już zdrada? – 750



10 marca 2015 21:37
Zapytałem wczoraj przyjaciela: czy pamiętasz co robiłeś 10-go marca przed rokiem, nie mógł tego pamiętać, a datę swojego pierwszego grzechu? Odpowiedział: Tak, to data moich urodzin. Ciekawe, czy jak to ZOBACZY, to sobie przypomni swoją odpowiedź w czasie wczorajszej deszczowej podróży z Warszawy do Rzeszowa, w trzy miesiące po tym jak w rzeszowskiej klinice jego serce stanęło na kilka godzin. To dobre przypomnienie Piotrze prawda, rok temu tego nie chciałeś czytać, a i dzisiaj pewnie wionie chaosem i patosem:  co nie jest czyste jest nieczyste!

13 lutego 2016 17:02

EWANGELIA
Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników

Mt 18, 21-35
✠ Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Obowiązek przebaczenia
Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?”  Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.
Nielitościwy dłużnik
Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami.  Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów.  Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać.  Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: „Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam”.  Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował.  Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!”  Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: „Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie”.  On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś.  Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?”  I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda.  Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”.

Oto słowo Pańskie.


Do  popełnienia tej zadumy skłonił mnie brat – były neon z mojej byłej wspólnoty, a obecny mój nie-przyjaciel. To jego wybór, choć mówi o sobie: „jestem recydywistą przebaczania” Ale kiedy odrzucić deklaracje sprawa się komplikuje. Kiedyś zadzwonił do mojego starego przyjaciela i ni z gruszki, ni z pietruszki powiedział, że mu przebacza. Gdy rzeczony ksiądz mi o tym opowiadał, jeszcze po kilku godzinach był w szoku, myślał, że tamten zwariował 😀  
Dziesięć tysięcy talentów, to jakaś monstrualna kwota. To co najmniej 350 ton złota albo srebra! Nawet, gdyby ten pan sprzedał kilka tysięcy ludzi, to i tak nie zrównoważyłby tej kwoty. Wystarczyło, że ten człowiek, który był winien ową astronomiczna kwotę, poprosił pana o darowanie. Co za naiwniak z niego, bo oto cwaniaczek prosi go o cierpliwość, a odpracuje…. Obiecuję, oddam z nawiązką…, tylko pożycz…, podaruj…, zrób mi dobrze…. Oczywiście nie było to możliwe, musiałby pracować setki lat…. Przypomina to scenę z Golgoty, gdy ten dobry łotr prosił Jezusa, nawet nie o przebaczenie, ale o to, by Jezus wspomniał o nim, gdy już będzie w raju. Ale Jezus nie przyszedł do nas po to, by nas wspominać, lecz po to, byśmy byli razem z Nim, tam gdzie On, dlatego wprowadził do nieba tego łotra, któremu nawet nie śniło się, że zostanie mu przebaczone to zło, które innym wyrządził.
Niektórzy zarzucają Bogu, że demoralizuje…, bo jeżeli „jaka praca taka płaca”, tak również „jaka wiara (przewinienia), taka kara”. Dlaczego więc Bóg decyduje się nam przebaczać?
Jeżeli patrzymy na zbrodnię, to co w nas się rodzi? Tak bezwiednie, z automatu? Zaczynamy nienawidzić tych, którzy mordują, gwałcą, znęcają się nad bezbronnymi….  A co Ty powiesz na małą konfrontację z tym Panem Bogiem, który przebacza? Ale uważaj, bo może się okazać, że to Jego Miłosierdzie jest Twoim największym wrogiem. Przecież my, na Jego miejscu nie tak byśmy postąpili…, ale odpłacili pięknym za nadobne. Bo czy nie taki model jest obecnie lansowany…, model człowieka twardziela, który walczy o swoje, potrafi nie odpuścić, potrafi się zemścić!

Jak filmie…, popatrzmy na ten scenariusz: (1)Duże miasta: Warszawa, Szczecin, a nawet Olsztyn, czy Rzeszów (2) Ona – niepozorna, przeciętna, ginąca natychmiast w szarym ulicznym tłumie (3) Ktoś jej wymordował rodzinę i nagle przestaje być przeciętna (4) Szuka… (5) Znajduje sprawcę, już wie! (6) Obwąchuje padlinę (7) Przechodzi metamorfozę – staje się piękna (8) Testuje „piękność” (9) Zbliża się i… usidla mordercę (10) … GRAND FINALE … <ale akcja, co!? … doświadczasz tej adrenaliny w sobie, kalkulujesz jakby to było naprawdę: „złapie…, nie złapie?”,  może zastanawiasz się już jakie tortury wybierze…? I teraz najlepsze , trzymasz kciuki spoconych dłoni… , a ta „żałosna sierota”…. prosi Boga o przebaczenie…. Nie, no…, masz po filmie…, koniec fabuły. 

Czy coś takiego Cię kiedykolwiek spotkało? Mnie tak. Może  nie dosłownie, ale podobny ciężar gatunkowy. Skrzywdziłem trzy kobiety i paru facetów i… doświadczyłem przebaczenia. Doświadczyłem i cały czas doświadczam mocy Jego Miłosierdzia. To czas uwielbienia,  ale najpierw… pokuta. Oto, co to znaczy – prawdziwie żyć…, co to znaczy być prawdziwym  twardzielem, tak twardym, że nawet nienawiść nie jest w stanie Cię złamać. 


Święty Piotr pyta Pana Jezusa: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Kto to wytrzyma…. Dopiero, kiedy zdradzi Jezusa, gdy wyparł się Go, gdy powiedział: nie znam tego człowieka, zobaczył, że i on jest zdolny do podłości. Ten, który szedł w zaparte, był przekonany, że jest zdolny za Jezusa umrzeć: Panie, choćby wszyscy Cię opuścili, ja przy Tobie zostanę. Będę Ci wierny. Minęło parę godzin… i przed zwykłą, bezbronna kobietą, nie był w stanie przyznać się do Jezusa. Ale później, gdy już ze zmartwychwstałym Jezusem siedział nad jeziorem i patrzył mu prosto w oczy, to dopiero wtedy poznał, co to znaczy być twardzielem! Otrzymał od Jezusa przebaczenie. Wtedy dopiero mógł głosić całym sobą tą miłość, której sam doświadczył, a nie wyczytał w jakimś „poradniku kaznodziei wędrownego”, czy innej książeczki dla grzecznych dzieci.                Każdy z nas ma takich ludzi, których jeśli nie nienawidzi, to nie darzy – delikatnie mówiąc –  sympatią. I jesteśmy twardzi. Ale przyjrzyjmy się sobie…, głębiej…,  co tak naprawdę nas w nich boli? A może jedynie jesteśmy uprzedzeni? Bo ktoś o nim, bądź o niej coś powiedział i ta informacja jak zadra tkwi we mnie i nie pozwala swobodnie z nim, z nią rozmawiać. Ja miałem takie trzy osoby. 6 lat + 6 lat + 13 lat = 25 lat i nigdy nie prosiłem Boga na modlitwie o to, bym mógł którąkolwiek zrozumieć (tą drugą osobę). Może właśnie dlatego tak często je lekceważyłem? I rzeczywiście stałem się „twardzielem”, obojętnym i nieczułym, martwym… jak oczy rekina, choć bardzo skutecznie pozorującym nawet miłość. I jak taki martwy robot szedłem… po tropach szczęścia…, po trupach do celu. Nie potrzebowałem już od nikogo przebaczenia. Sam też już nie przebaczałem. Powtarzałem sobie: takie jest życie: twarde, bezwzględne i bezlitosne. Przebaczyć, to nie to samo co zapomnieć. Wystarczyłoby zapaść na amnezję…, a to przecież nie o dysfunkcję świadomości chodzi, jakiś defekt psychiki. Gdyby Jezus zapomniał Golgotę, Krzyż i krzywdy, których doświadczył, zapomniałby również to, że nas Zbawił! Ale co innego pamiętać przebaczając, a co innego pamiętać tkwiąc w jakiejś nienawiści. To tak jak z blizną. Jezus pokazał uczniom Swoje rany, ale one nie gniły…. Natomiast jeżeli pamiętam krzywdę po to, żeby się mścić, to będzie to właśnie taki ropiejący gnilec, z którego jak z rozprutego tankowca wylewać się będzie ropa i ona stale będzie mnie zakażać…, ból ropiejącej rany nigdy nie ustąpi.

Polecam Wam trzy filmy o przebaczeniu i nie są to tandetnie opowiedziane łzawe historyjki, bo niestety temat wiary, przebaczenia, miłości łatwo spłycić. Uczynić jakimś mdłym, ckliwym, nie do zniesienia. Być może właśnie dlatego filmy o przemocy, jakimś wyuzdanym seksie cieszą się taka popularnością. Bo są – wydawałoby się – takie prawdziwe, naturalne, wyraziste. Te filmy to: 1. Prosta Historia …(wersjom pirackim mówimy STOP) i rzeczywiście prosta 🙂 Dwóch starców. Braci rodzonych, którzy żyja daleko od siebie. Kiedyś tam się pokłócili i tak starzeją się, i od wielu lat ze sobą nie rozmawiają. Aż w końcu jeden z nich postanawia drugiego odwiedzić. Wie, że zbliża się Jego śmierć. Dochodzi do wniosku, że nie może umrzeć, nie pogodziwszy się ze swoim bratem. Tamten jest tak stary i niedołężny, że nie może już wyjść z domu. Ten, wsiada na taki mały traktorek i przemierza setki kilometrów…. Dwa pozostałe filmy to: 2. Droga do zapomnienia i 3.Niezłomny – historia dwóch żołnierzy, których wrogowie niemiłosiernie torturowali. Te dwa filmy są filmami biograficznymi, opartymi na bazie autentycznych wydarzeń i ludzi, którzy rzeczywiście żyli. Dobrze jest pamiętając o dzisiejszej Ewangelii obejrzeć te trzy obrazy. Można wtedy jeszcze bardziej sobie uświadomić, jak nauka Chrystusa jest życiowa. W tych filmach nie ma jakichś wielkich religijnych, wzniosłych haseł. Jest po prostu życie i są ludzie, którzy pragną prawdziwie żyć. Mają dość tego, co zafałszowuje ich życie, ich myślenie. Myślenie o sobie i o innych, chcą z tym zerwać. Tak jak narkoman, który już ma dość szprycowania się. Tak jak alkoholik, który nie chce już dłużej rozglądać się za butelką…, bo i po co? Czy po to przyszedł na świat?

Uleczko, Szymku, Martusiu, Marku…,(wstaw swoje imię) prawdziwe przebaczenie to jest prawdziwy wysiłek, tutaj nic nie ma za darmo. Na pewno każde z nas… (osób), może jutro rano pozostać w łóżku. A mimo wszystko zwlekamy się. A rehabilitacja, np.. po otwartym złamaniu podstawy czaszki z wylewem płynu mózgowo rdzeniowego…, operacji biodra…, po urazie kręgosłupa? Gdy wykonujemy pierwsze – jakże bolesne – ruchy poczerniałymi palcami po wyjęciu kilku śrub z barku, zaciskając ze złości niemal obumarłą, wychudzoną dłoń…. Ale czy w ogóle można ją wyćwiczyć, przywrócić sprawność palcom, gdy się nie chce podjąć tego trudu? A ile trzeba wysiłku, żeby „nauczyć się” czytać Biblię w kluczu miłości, tzn. ze zrozumieniem, czyli nieść Słowo w życie. Nie lepiej zostać religijnym prostaczkiem…, analfabetą…. Nie jeden z nich lepiej żyje niż ci „wykształceni” czyt. doświadczani. 

Nic nierobienie przychodzi z łatwościąTak samo niechęć do drugiego człowieka. Przezwyciężyć ją to tak, jak rozbić gips, w którym tkwię. A ja jednak się poddaję…, po co przebaczać? Inni i tak będą zarzucać mi hipokryzję….

Otóż nie. Mogę odczuwać nienawiść, a potem ciągłą niechęć do tej osoby, która mnie skrzywdziła, a mimo to wyciągam rękę na zgodę, chociaż krew mnie zalewa i kipi we mnie. Wciąż jej nie lubię…, i co z tego? To co?  Mam czekać, aż się uspokoję…? Aż moje emocje pozwolą mi na to, abym jej przebaczył? Oczywiście…, NIE! Przebaczenie to nie gra emocji…, ale decyzja! Tak jak wstaje rano…, chce mi się leżeć, ale decyduję się na wstanie…, mimo bólu, bo nie będę leżał do momentu, kiedy w końcu łaskawie ciało mi powie: no dobrze, idź…, ono nigdy tego nie powie! Tak jak kobieta, której nie zależy na czymś więcej, niż tylko na wykonywaniu rozkazów swojego ciała nie podejmie wysiłku. Wiemy jak trudno jest współpracować z kimś, komu nie chce się nawet chcieć. Wyobraźmy sobie drużynę siatkarek. Gramy…! A połowa, czyli trzy mimozy rozglądają się po trybunach albo pokładają się na parkiecie. Tu cudowne przyjęcie piekielnie trudnej zagrywki, rozegranie na podwójną krótką.., a ona mówi: mi się nie chce…. Niestety, takich kobiet widzę coraz więcej, choć one nie widzą ściany przed mosem…, muru w który walą łbem…. Podobnie jest z wiarą, bo jeżeli którejś damie „się nie chce” do Kościoła, „bo się nie chce” przebaczyć, to nie pójdzie i nie przebaczy… po prostu.  Ktoś kiedyś zapytał mojego przyjaciela na podstawie swoich podobnych doświadczeń – to gdzie jest Bóg? Ten odpowiedział mu: 

Nie patrz na nie. Patrz tu, na moje ręce. W moich rękach jest Bóg i w Twoich. Nie poza nami! Czy chcesz z Nim współpracować, czy z kimś innym?

To jest pytanie i to jest prawdziwa wolność, a nie niewolnictwo! Owszem, On mógłby nas zmusić, ale wtedy nie kochalibyśmy Go…, a jedynie posłusznie wykonywali Jego polecenia. *** Ćwiczenie 1 – Zapytaj w dzisiejszej adoracji Krzyża Chrystusa:

Panie! Ile razy mam przebaczyć, jeśli Piotr … (wstaw odpowiednie dla Ciebie imię) wykroczy przeciwko mnie, czy aż siedem razy? Może to być dobry początek szczerej modlitwy, może to być początek głębszego, autentycznego życia…

+ marek


	

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *