kontemplować Boga – 736

VARIA – 31 stycznia 2016 

EWANGELIA
Jezus odrzucony w Nazarecie



Łk 4, 21-30
✠ Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście». A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?»  Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum».  I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman».  Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.

Oto słowo Pańskie.


Platon w swoim słynnym „Liście siódmym” zwraca uwagę na obszary swojej filozofii, których nie można zgłębić opierając się tylko na słowie pisanym, na umiejętności czytania i rozumienia, potrzeba czegoś więcej – tak to ujmuje:

nie ma żadnej mojej rozprawy omawiającej te zagadnienia, nie będzie z pewnością nigdy. Nie są to bowiem rzeczy dające się ująć w słowa, tak jak wiadomości z zakresu innych nauk, ale z długotrwałego obcowania z przedmiotem, na mocy zżycia się z nim. Nagle, jakby pod wpływem przebiegającej iskry, zapala się duże światło i płonie już odtąd samo siebie podsycając.”

         Czego zabrakło dzisiejszym rozgniewanym adwersarzom Jezusa? Cierpliwości… i do samych siebie, i do samego Jezusa, zabrakło odroczenia tego gniewu i jego skutków, zabrakło wytrzymania tego, co się w nich tak gwałtownie rozpaliło. Swoją wiedzę o Jezusie wykorzystali przeciwko niemu ale i przeciwko sobie, bo ta wiedza uniemożliwiła kontemplację, uniemożliwiła wytrwanie przy Jezusie. Nie pozwoliła kontemplować Go, słuchać nawet tych słów, których oni nie rozumieli, w nadziei, że im wyjaśni.

         Nie mamy czasu na zbędną gadkę szmatkę, szczególnie w dzisiejszych czasach. Chcemy od razu mieć to, o czym myślimy, że da nam szczęście. Chcemy bez zbędnej wstępów chwycić za gardło drugiego człowieka, wziąć w swoje ręce, razem z całą tą prawdą o swoim życiu (nawet o Bogu) tak, jak robimy to z kawą z ekspresu: naciskam i wypływa upragniona ciecz, tak jak wtedy gdy otwieramy dostęp do internetu: klikam i jest. Ale gdy coś nie działa, gdy coś się zacina już nie tyle wściekam się, co gotów jestem zrobić komuś krzywdę. Jeżeli na co dzień tak funkcjonuję, to trudno jest okazać sobie i innym, trochę więcej niż średnia statystyczna, cierpliwości…, nie mówiąc już o Panu Bogu, którego ani widu, ani słychu.  A o Nim też dowiaduję się z równie niecierpliwych źródeł, często obliczonych tylko na ironię, kpiny, czy  szyderstwo, bardzo błyskotliwych niejednokrotnie, ale jakże dalekich od Prawdy. Ale co to jest prawda – jak mawiał „największy” cynik świata. Wieść gminna niesie, że: religia jest domeną uczuć, wymyślonych ideałów, których i tak nie można zrealizować na ziemi i tutaj nie ma mowy o prawdzie, nie ma tu miejsca na naprawdę, a Jezus mówi: Ja jestem Prawdą.

         Czy dajemy sobie szansę, by Pana Jezusa trochę lepiej poznać, niż dzisiejsi słuchacze, którzy z góry już wszystko o  Nim wiedzieli. Czy pozwalamy Mu przemieniać nasze myślenie, również o tych często wyblakłych kartach Ewangelii…, o tych słowach, które jeszcze nim zabrzmią, a my już wiemy  jak się skończą…, jakże to zwodnicze….  Czy w takich warunkach Bóg może działać? Czy w ogóle jest w stanie przebić się przez gąszcz stereotypów, uprzedzeń, schematów, które zagnieździły się w moim umyśle? Przychodzę jak Pan Bóg przykazał do kościoła. Czy to moja wina, że wychodzę podobnie  znudzony jak przyszedłem.

         Czy jest we mnie pragnienie, aby Bóg usunął ten trąd z mojego umysłu, tak jak oczyścił Syryjczyka Naamana?  Czy jestem gotowy, tak jak ta wdowa z Sarepty Sydońskiej przyjąć Boga, który wypełni najgłębsze zakamarki mojego serca swoją obecnością? Tych kwestii nikt za mnie nie rozwiąże, nikt nie udzieli za mnie odpowiedzi na te podstawowe pytania. Jeżeli staję w szranki – nie, walki  z Bogiem ale przeciw temu wszystkiemu co mnie odpycha i oddziela od Niego – to w sytuacji podobnej jak ta z dzisiejszej Ewangelii, kogo strącę z góry? Te moje chwasty, które jak dżungla amazońska urosły w moim umyśle, czy Jezusa, który przyszedł te chwasty usunąć? Uciekanie od odpowiedzi na te pytania – wcześniej, czy później – sprawi, że będziemy jak ci dzisiejsi rozgniewani na Jezusa…, będziemy usuwać z naszego życia wszystko to, co przypomina o Jego obecności. 

Prośmy Dobrego Boga, aby nauczył nas kontemplacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *